Nawigacja
Strona Główna
Uczestnicy
Trasa wyprawy
Artykuły
Galeria
Forum
Linki
Kontakt

Patronat Honorowy


Patronat Honorowy Marszałka Województwa Małopolskiego - Marka Nawary
Patroni medialni








Witamy
Zapraszamy do śledzenia zdjęć z wyprawy!
TUTAJ

Opóźnienia w aktualizacji wynikają z braku dostępu do internetu. Jak tylko się do niego dorwiemy wrzucamy nowe informacje :)
 
 
06.08 - Porque yo soy de Nicaragua!
Zwiedzanie i czas wolny w Granadzie upłynął w upale ciężkim do zniesienia, a nie było to przecież nawet południe. Dobrze, że wszędzie gdzie pojawiały się nasze autokary, wyłaniały się również jeżdżące i dzwoniące budki z lodami. Tak było również w stolicy, w której po dotarciu zostaliśmy ugoszczeni w Pałacu Narodowym...
Dodał:  rutainka dnia październik 16 2010 11:40:33         Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 88 Czytań · Drukuj
 
 
05.08 – Speak english mother****!
Wczesna pobudka, a właściwie to jej brak. Tak naprawdę większość z nas nie spała w ogóle. Niektórzy przez impreze, niektórzy w związku z tym blogiem, ale efekt ten sam. No może w samopoczuciu można było zauważyć różnicę. W porannych rozmowach staraliśmy się przetłumaczyć hiszpanom, że nie są bogami świata i jednak powinni się uczyć innych języków, a są na to zbyt leniwi. Mentalność tej narodowości jest straszna! ...
Dodał:  rutainka dnia październik 16 2010 11:38:51         Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 592 Czytań · Drukuj
 
 
04.08 - Boom!
Tego dnia obudziliśmy się o 4, by o 5 być już w autokarze, w drodze na kolejny wulkan – Arenal. Tym razem obiecywaliśmy sobie trochę więcej, gdyż podobno wulkan jest bardzo aktywny. Niestety gdy przybyliśmy do parku, pogoda była marudna. Większość masywu była skryta w chmurach. Po kilku minutach oczekiwań w końcu udało się nam dojrzeć wierzchołek i krater. Zrobiliśmy i kilka pamiątkowych zdjęć i już mięliśmy zmierzać do autokaru gdy nagle...

BOOOM!
Dodał:  rutainka dnia październik 16 2010 11:37:20         Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 81 Czytań · Drukuj
 
 
03.08 - Zona Roja - Red Zone
Tego dnia dzień rozpoczął się leniwie. Zostawaliśmy w końcu na kolejny dzień w San Jose. Zdecydowaliśmy się nieco pomóc miejscowej ludności w podziękowaniu za tak niesamowitą gościnę. Podzieliliśmy się na grupy zadaniowe i tak część zajęła się animacją czasu dla dzieci, nauką języka angielskiego, a druga przerzucaniem gnoju, pomocą na budowie i przy zwierzętach...
Dodał:  rutainka dnia październik 16 2010 11:35:36         Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 76 Czytań · Drukuj
 
 
02.08 - Kostarykańskie wulkany



Przyzwyczajeni do braku snu i jedzenia oraz do wielu godzin w autokarze, szczęśliwi z powodu okazji do porozciągania mięśni ruszyliśmy na wędrówkę do krateru wulkanu, który obecnie jest zalany wodą i w ten oto sposób mamy jezioro powulkaniczne. Łączny czas wycieczki to ponad 6 godzin, choć wychodzenie pod górkę w środkowoamerykańskim klimacie zapadnie nam w pamięci pewnie na dłużej. Niespecjalnie najedzeni pojechaliśmy do San Jose, stolicy Kostaryki, gdzie nie znaliśmy miejsca, w którym przyjdzie nam spać. Ostatecznie „wylądowaliśmy” w kościele, a dokładniej mówiąc w przykościelnej sali należącej do tamtejszej społeczności. Choć warunki były skromne, gościnność ludzi przerosła nasze oczekiwania. Poczęstowano nas m.in. tradycyjną dla Ameryki Środkowej potrawą Chrześcijanin i Maur (ryż – Chrześcijanin z czarną fasolą – Maurem). W towarzystwie Brazylijczyka (który od tego dnia zarzekał się, że jest w połowie Polakiem) spędziliśmy wieczór, a potem poszliśmy spać – jak się potem okazało w towarzystwie karaluchów i pcheł.
Dodał:  rutainka dnia sierpień 20 2010 14:49:45         1 Komentarzy · 102 Czytań · Drukuj
 
 
01.08 - Pobiliśmy Pacyfik!



Sierpień przywitaliśmy na granicy, gdzie po wypełnieniu wielu formalności mogliśmy ruszyć nad ocean. Przy plaży znajdował się Park Manuel – w którym można było zobaczyć małpy, iguany i inne żyjątka. Fale na oceanie były o wiele większe niż ostatnio, staraliśmy się je przeskakiwać, płynąć pod nimi, a gdy wszystko zawiodło przytłukliśmy im pięściami (ocean niestety oddał i to z nawiązką). Chcąc zjeść lub uzupełnić zapasy jedzenia szybko przekonaliśmy, że Kostaryka dorównuje cenami Europie Zachodniej. Deszcz przeszkodził nam w ognisku i noclegu pod namiotami na plaży. Udaliśmy się więc do szkoły, gdzie z dumą poczęstowaliśmy pozostałych uczestników szarlotką (żubrówka z sokiem jabłkowym), a potem poszliśmy spać, by wstać o 4.30 następnego dnia, właściwie to już tego samego...
Dodał:  rutainka dnia sierpień 19 2010 03:28:15         0 Komentarzy · 86 Czytań · Drukuj
 
 
31.07 - Kto Cię ugryzł?



Wstaliśmy, jechaliśmy bardzo długo, przeszliśmy się godzinkę po dżungli, znów długo jechaliśmy i gdyby nie wieczorna gra w piłkę (m.in. z Amerykanką grającą lepiej niż niejeden z nas) oraz nocna impreza dzień można by uznać za mało interesujący. Organizatorzy zaproponowali nam grę w wampiry i od tego wieczoru zaczął się okres polowań i ugryzień. Ponownie kładąc się spać godzinka snu dzieliła nas tylko od pobudki i wyruszenia do Kostaryki.
Dodał:  rutainka dnia sierpień 19 2010 03:26:10         0 Komentarzy · 83 Czytań · Drukuj
 
 
30.07 - Cudowne chwile...



Po pobudce zjedliśmy kolejne smaczne śniadanie i udaliśmy się na plażę. Ta plaża jednak przerosła nasze oczekiwania, był to zamknięty kompleks z jedzeniem (którego mogliśmy nałożyć dowolnie dużo), piciem (w tym przepyszna Pina Colada i inne dobrej jakości alkohole), basenem (z siatką oraz muzyką), pełnymi sanitariatami i ochroną. Normalnie dzień takiego wypoczynku kosztowałby nas 25 dolarów, dzięki uprzejmości władz Panamy spędziliśmy cudowne 6 godzin nad Pacyfikiem za darmo. Szczęśliwi, najedzeni i „niespragnieni” ruszyliśmy w 6 godzinną podróż do Bouquete (jak poinformowali nas Brazylijczycy, po portugalsku oznacza to pewien rodzaj seksu). Sen w centrum sportowym przyszedł nam wyjątkowo szybko.
Dodał:  rutainka dnia sierpień 19 2010 03:22:15         0 Komentarzy · 104 Czytań · Drukuj
 
 
29.07 - Nie płacisz, nie płyniesz.



Panama City to miasto kojarzone przez wszystkich z kanałem panamskim. Ten dzień poświęciliśmy na zwiedzenie najważniejszego punktu żeglugi morskiej na świecie. Jeszcze w latach 70 XX wieku Panama podlegała pod USA, a dopiero w 1999 roku sam kanał panamski został przekazany przez rząd B. Clintona lokalnemu rządowi...
Dodał:  rutainka dnia sierpień 15 2010 03:43:41         Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 109 Czytań · Drukuj
 
 
28.07 - Wodospad!



Każdy z odwiedzających Panama City śmie twierdzić, iż jest to miasto rodem ze Stanów Zjednoczonych – nowoczesne, zurbanizowane, z wysokimi wieżowcami. My nasz pierwszy dzień odebraliśmy inaczej...
Dodał:  rutainka dnia sierpień 15 2010 03:35:11         Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 113 Czytań · Drukuj
 
 
27.07 - "Przez czyściec do raju"



W środku nocy obudziła nas burza, która trwała do rana i przyniosła ze sobą wzburzone morze. Nie zrażeni tym faktem wypiliśmy kawkę, spakowaliśmy rzeczy i udaliśmy się na przystań by spotkać Camilito. I tu pierwsza niespodzianka – nie uda się nam wypłynąć planowo gdyż na posterunku obok przystani czeka na nas trójka uśmiechniętych wojskowych gotowych na przeszukanie naszych bagaży...(które chwile wcześniej dokładnie spakowaliśmy i zabezpieczyliśmy przed wodą,wszechobecną na morzu) Tak to już niestety jest w tej części świata...
Dodał:  rutainka dnia sierpień 15 2010 03:23:43         Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 99 Czytań · Drukuj
 
Strona 1 z 6 1 2 3 4 > >>
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Música Ruta Inka
Partnerzy wyprawy

Sponsorzy



Ruta Inka 2010

14,070 Unikalnych wizyt

Powered by PHP-Fusion copyright © 2003-2006 by Nick Jones.
Released as free software under the terms of the GNU/GPL license.
 

Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową